* Nie pij bezpośrednio po zjedzeniu owoców. Dotyczy to zwłaszcza wiśni i czereśni. W przeciwnym razie twój żołądek stanie się niczym napełniony powietrzem balon.
* Nie przesadzaj z jedzeniem surówek. Chociaż mogą wydawać się lekkie, surowe warzywa w istocie są ciężko strawne; mają twarde włókna. Żeby je przyswoić, żołądek musi wykonać spory wysiłek i pęcznieje. Zdając sobie z tego sprawę, nie należy dopuszczać do rozleniwienia jelit. Jedzenie gotowanych jarzyn i owoców stanowi doskonałą gimnastykę dla przewodu pokarmowego.
* Unikaj alkoholu. Jest on nie tylko prawdziwa studnią kalorii, ale jest to studnia bez dna. Alkohol odwadnia i wywołuje pragnienie. Uzupełnianie płynów pociąga za sobą z kolei zatrzymanie wody w organizmie i nasza talia zmienia się w koło ratunkowe..
* To samo dotyczy soli. Według Światowej Organizacji Zdrowia zjadamy jej trzykrotnie więcej niż powinniśmy. Te niepotrzebne gramy powodują zatrzymanie wody, której nadmiar ujawnia się w postaci dodatkowych centymetrów w pasie.
* Ostrożnie z napojami gazowanymi i gumą do żucia. Powodują one wzdęcia i odbijanie.
* Przeżuwaj dokładnie pokarmy. Im bardziej są one rozdrobnione i nasączone śliną, tym są łatwiejsze do strawienie. Mniejsze obciążenie dla naszego żołądka i... dla naszej talii.
* Pij herbatki ziołowe. Te z arcydzięgla, czarnego bzu, brzozy, perzu ogonków wiśni wzmagają diurezę i pomagają walczyć z „ociężałością” i tyciem. Podobnie jak siarczkowe i wapniowe wody mineralne. Wody mineralne powinny być jednak pite z umiarem. Chodzi bowiem o eliminowanie, a nie o zupełne pozbawienie organizmu wszelkich życiodajnych soli, jak sód i potas. Są one bowiem niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu.
